Picture @Jari
Jak mawiał Drzewiec: nie bądźcie zbyt pochopni mali hobbici. Łatwo byłoby pierdalnąć wszystko i nie wracać, ale to nie o to chodzi. Trochę się trzeba napocić, żeby później móc odpoczywać. A raczej męczyć się z radości odkrywania nowych rzeczy ;) Wracam na uczelnię na drugi semestr, po powrocie ten czas na pewno minie bardzo szybko, a potem znów wakacje hohoo. Naładowana wspomnieniami. Boszzz, co tu się dzieje weekendami. A ja myślałam, że będzie ciężko się tu odnaleźć - nowe miejsce, żadnych znajomych, żadnego żyyycia. Ale nie. Takie się dzieją takie historie, że budząc się rano nie wiem, czy to dziki sen, czy świat. Już czuję, że będę tęsknić jak cholera. Ale nie czas teraz na takie myślenie. Life goes on (nananana obla di obla daaaa). Obym nie musiała być w pracy w następne wakacje. Przydałoby się w końcu poharcować po świecie zamiast się martwić i liczyć każdy grosz.W ciągu roku i tak pewnie wrócę do starej na weekendy, lubię tą pracę (jak się nie ma co się lubi...). I ludzi!
Siedzę przy otwartym oknie i kradnę sąsiedzkiego neta, wciąż czekam na łącze <smutna minka>. Deszczowy poniedziałek po szalonym weekendzie, z którego wróciłam do domu boso. Czyli czuję się jak w domu! Zawsze byłam stuknięta, ale ostatnio zadziwiam nawet sama siebie. Albo ten kraj sprzyja szaleństwu. Btw, zastanawiam się co jest w fińskiej wodzie albo powietrzu, że kac jest tutaj 4x silniejszy. Nigdy takich dolegliwości nie miałam wcześniej! Może to po prostu to ichnie piwo...
Długie dni, dobre myśli, długie maile bez odpowiedzi.
Sam fakt pisania ich naprawdę pomaga. Tak samo z blogiem.
Za jakiś czas będę to czytać i pomyslę: jeeeeeeeeej co za bzdury... ;)
Za jakiś czas pomyślisz, jak wiele z tych bzdur zapomniałaś ;)
OdpowiedzUsuńco do uczelni - zaczęłaś już załawiać te formalności z drugim semestrem? ja nadal się waham z dziekanką!
Jeszcze nie załatwiałam... Mam taki net na razie, że przyprawia mnie o ból głowy, godzinami się wszystko ładuje... a z dokumentami trzeba na spokojnie, nie mogę się skupić za cholerę. Ale przyjadę we wrześniu to ogarnę wszystko. Mam nadzieję... Tylko się wahnij w końcu we właściwą stronę. W sensie cobyś się nie zajechała potem, wkurzając się na nasz wyjebisty wydział <3 Ale jak wrócę to będziemy bluzgać go razem :D
OdpowiedzUsuńJa również zostawiam sobie to wszystko na wrzesień, na razie nie mam zamiaru o tym myśleć. ;) a na IJ będę bluzgać zawsze, jak znam życie :D
OdpowiedzUsuńJa już widzę jak będę na siebie bluzgać, że nie załatwiałam tego wcześniej :P Ale.... walić to, wakacje mam :D
OdpowiedzUsuń