sobota, 13 sierpnia 2011

Katarina w kuchni

Dziś będzie o moich dokonaniach kulinarnych. :D No ja wiem, że pitu pitu, ale jestem z siebie dumna i muszę to opisać :D

Piirakka jabłkowo cynamonowa to już standard, piekłam już cztery razy tutaj i co jedna to lepsza, ohoo! Musiałam się wczuć w fińskie składniki, z masłem na przykład nie wyszła. Znaczy się wyszła, ale wyglądało to bardziej jak naleśnik, niż ciasto....  Upiekłam dwie poprzedniego weekendu, bo były dwie okazje: parapetówka Noory (na której byłam zaledwie chwilkę ze względów logistycznych ;( niech pierun jaki trzaśnie wszystkie ouluńskie autobusy!) no i urodziny Joniego vel johtaja*.
Picture @ Jari
No, może i szałowo nie wygląda, ale przeżyło transport w reklamówce...
No, i było smaczne! ^^
Na zdjęciu również kufel piwa i moje czarne nogi.

Kuchenna przygody część druga to moje ulubione kotlety z kawałkami cycków kurczaka, pieczarkami, żółtym serem, majerankiem... Ostatni raz robiłam je chyba jak mieszkałam na Jeżycach, kope czasu zatem. Ale wyszły pyszniaste, smakowały jak w domciu, a fińskie paszczki zajadając kiwały głowami, że są tosi hyvääää*. Przypuszczam, że było to szczere, bo następnego dnia jedli nawet zimne :D
-Co to jest?
-Hmmm... kotletit? :D

Wyzwaniem największym był przepis z fińskiej książki kucharskiej. Fińskiej książki kucharskiej. Po fińsku. Czyli włosy sobie z głowy rwałam przygotowując to cudeńko. Rano spojrzałam w przepis, sprawdziłam z Päivi czy jest wszystko co potrzeba, no i myślę: 'spoooko, damy radę, prosta rzecz'. No. Jak zaczęłam przygotowywać składniki to już zaczęłam w siebie wątpić. Pierwszy raz robiłam coś takiego ,w dodatku w całkowitym pośpiechu, bo najpierw sprzątałam górę, m. in. odkurzałam, podczas której to czynności mądra Katarzyna wciągnęła do odkurzacza klawisz od laptopa... Zaczęła się akcja ratowania go, najpierw latarka, ogląd woreczka, potem bardziej inwazyjnie aż w końcu musiałam wywalić cały syf tą wąską dziurką i szukać zguby. Oczywiście (jakże mogłoby być inaczej) klawisz był jedną z ostatnich rzeczy, która stamtąd wyleciała. Tak więc przygotowywałam jedzenie z konkretnym poślizgiem, nie dość że za późno to jeszcze zestresowana bo nic nie wychodziło. No i Samu marudził 'Katariina mulla on nälkä'*. Byłaby wtopa jakbym zostawiła dzieci głodne ;D No ale! Po wielu załamaniach nad miskami ze składnikami, ciastem i piekarnikiem, frustracji i nieomal płaczu zauważyłam.. o kurde, coś z tego będzie :D
Final tej przygody był szczęśliwy, Sampo (ojciec) stwierdził, że muszę to robić częściej (o nieee...), no i smakowało nawet mi, mimo, że w środku była ryba :D
Ta daaaa:


Klapusiu : 
*johtaja = przywódca
*tosi hyvä = naprawdę dobre
*mulla on nälkä = jestem głodny
:D

2 komentarze:

  1. Proszę zatem o przepis na piirakkę jabłkowo-cynamonową! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Prosty jak drut! :D
    Szklanka mąki,
    Pół szklanki cukru, albo i mniej, zależy jak słodko lubisz,
    2 łyżeczki proszku do pieczenia,
    2 jajka,
    pół stopionej margaryny,
    ciut mleka,
    cynamon do ciasta.
    Mieszasz wszystko łyżką aż będzie jednolite, wlewasz do formy, układasz na to kawałki jabłka (ja przykrywam cały wierzch), posypuję jeszcze cynamonem i do pieca. Smacznego! :)

    A no i o taka mała porcja, jak chcesz większą możesz dać wszystko razy dwa;)
    :D

    OdpowiedzUsuń